d

sobota, 25 lutego 2012

008 - " Wszystkie dni życia, pieniądze, błyskotki nie znaczą nic bez tej jednej osoby."

 Okej. A widzicie. Mnie się tak nie pozbędzie. NIe aż tak szybko ;>. Złapało mnie choróbsko. Coś tam gardło mnie boli i mam mega katar. Zaraz będę śmieć twierdzić, że z moich "kóz" da się zrobić specjalny basenik dla moich kolegów.
 Będę tak miła...? Że dam Wam mój wierszyk. Ta, wierszyk, bo strasznie dziecinny. No więc:

Szczerze?
To nic związane z Tobą mnie nie obchodzi.
Szczerze?
To proszę, idź z inną za rękę.

Szczerze?
Idź w życie, ale
Beze mnie.
Mnie to w ogólne nie obchodzi.

Dalej, biegnij za nią.
A mnie zostaw.
Nie wracaj.
Mnie to nie obchodzi.

Biegnij tak jak inni,
Śmieszni ludzie
Przed siebie.
Mnie to nie interesuje.

Na moich oczach
Flirtuj z innymi.
Proste, nikt Ci nie zabroni
Mnie to nie obchodzi.

Olewaj, udawaj, ze się z tym dobrze czujesz.
Zrań mnie.
Nikt Ci przecież tego nie zabroni.
Mnie to nie obchodzi.

Gdyby tak jeszcze w to
Cholerne gówno uwierzyć...
Bo tak naprawdę to wszystko mnie obchodzi...
I boli.


Normalnie śmiać mi się chce z tych oto bazgrołów. Źle się czuję, i znów bierze mnie pieprzona melancholia. Cóż... Z biegiem czasu wszystkie trzy zostałyśmy wdeptane i ugłaskane, aby służyć u stóp Miłości. Szczerze? Tracę jakąkolwiek nadzieję na możliwy związek z Kamilem. Jestem zupełnie przeciętna. NI to utalentowana, ni to ładna, czy mądra. Kij w to. Ja po prostu jestem sobą.
 A z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że niedługo to się zmieni. No, bo sorry. Wczoraj wracając z Cytrynką marzyłyśmy i szłyśmy parkiem. I o nim gadałyśmy. I co zobaczyłam na drzewie? Jego inicjały znak dodawania,a reszta zamazana... Ej no, uwierzyłabym, że to zbieg okoliczności, gdyby nie fakt, że takowe (nie takie same) zdarzały się wcześniej. Na przykład : Napisał, że mógłby ze mną chodzić, a skoro chcieć znaczy móc, to czy móc znaczy chcieć. I taki był temat naszych rozmów z Cytryną... Ba drugi dzień otwieram Tymbarka, a kapsel zwalił mnie z nóg. "Chcieć to móc". Albo wczorajszy Tymbark " Kocham Buraczka". Ja się często rumienię i on się ostatnio często rumienie. What The Fuck?!
 Co o tym myślicie... Ja już nie wyrabiam. Momentami chcę się śmiać, by za chwile pogrążyć się w rozpaczy... Cóż...

piątek, 24 lutego 2012

007 - "Nie rób nic na siłę".

 Okej, spróbuję żyć na nowo. Spoko. Dam radę. Będę marzyć - nie ma problemu. Będę śnić na jawie - jeszcze lepiej. Będę wszystko olewać? Okeeej...
 Szczerze? Nie mam ochoty pisać tej noty, wiec darujmy sobie udawanie, spoko? W ogóle jestem zła i wściekła, a pisząc to wszystko to się pogłębi. Nota ukaże się w poniedziałek. Wybaczcie. A z resztą... I tak nikt tu nie zagląda, ale kij. Będę wytrwała i będę pisać ówże bloga.
Skruszona,

czwartek, 23 lutego 2012

006 - "Nie widzisz, że mnie chcesz? Dlaczego walczysz z tym?"

 Smutek, rozpacz, łzy, czerwone policzki, mróz, sweter, łóżko, sen. Brzmi znajomo? Bo właśnie ta wygląda moje teraźniejsze życie. Nie chce mi się nic. A czemu nikomu o tym nie powiem? Bo po co? Ludzie to egoiści myślący o swoich potrzebach materialnych, więc nijak nie zainteresują się moimi problemami nie tyle zdrowotnymi co uczuciowymi. Bo po co komu wiedzieć co się dzieje z przyszłą czternastolatką? Kij wie, w końcu to kobieta. Płacze, bo czegoś nie dostała, a kopie bo to dostała. I to kryterium mnie irytuje bardziej niż możecie sobie wyobrazić.
 A co najbardziej wkurza? Chyba to, że po prostu Kamil nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mi na nim zależy. Wróć, zdaje sobie sprawę, ale po prostu nie ma odwagi stanąć na wysokości zadania. Kręci się, zerka, a za cholerę nie zagada. Jak kot. Koty są uzwierzęceniem człowieka, że tak powiem...
 Szkoła? Nuda. Życie? Nie jestem w posiadaniu. Rozum? A co to takiego. Serce? Kieruję się nim. Sumienie? Non stop dręczy. Bo co do cholery ma znaczyć to, że po prostu moja siostra jest mądrzejsza niż mi się wydaje? Na przykład dzisiejsza sytuacja, gdy pokazuje jej zdjęcie klasowe. Czterolatka pokazała palcem na jakiegoś chłopaka i pyta się kto to jest. Znała go, więc podpowiedziałam jej jedną sylabą - "Ka". Moje zdziwienie nie do opisania, gdy okazało się, że powiedziała Kamil! Chyba gadam przez sen.
 Bo kto inny może zajmować moje sny, jak nie on? A ja tak się staram! Usuwam wspomnienia, rozmowy na facebooku, walentynki... A on ma mi się czelność przyśnić. Może nawet to i lepiej? W końcu może ruszy swój leniwy tyłek z ławki i powie "Naprawdę Cię lubię". Przecież to niewiele, prawda? Ale ja po prostu z zazdrością patrzę się, jak on rozmawia z inną dziewczyną. "Tracę tożsamość jak głodna towaru. Inna dziewczyna obok niego sprawia, że dostaję szału. To jak biała gorączka i zaczynam się gubić. On ma antidotum w oczach - odżywa mój umysł". Momentami mam ochotę po prostu zabić którąś, która tylko do niego podejdzie. Wyszarpać oczy, rozerwać na strzępy, opluć, pobić i zostawić na pastwę losu... Jestem okrutna, wiem. Ale z uczuciami się nie igra. Przykro mi.
 Jutro podejdę z uśmiechem zasadzę mu kopniaka i powiem, ze albo mnie kocha, albo spierdala. On zapewne odejdzie na zawsze, ale chociaż spróbuję mu to wygarnąć. Według Cytryny on odejdzie, ale wróci skruszony... Ta. Chciałabym mocno.
 Ostatnio mam dziwną chcicę. Chcę do niego podejść, przycisnąć do ściany i pocałować tak, ze straci oddech. Mogę?
 Moja krzywa odwiedzin spada w dół. Czy ja jestem aż tak nudna?

środa, 22 lutego 2012

005 - "Pokaż co potrafisz na pojedynek zdań."

 Troszkę wcześnie, a za oknem brzask, ale to nic. Jakoś nie mogłam spać, więc teraz wolę napisać cokolwiek tutaj... Cóż... Charakter zbytnio mi się nie zmieni... Ale o co mi chodzi?
 No więc... Trochę wkurzające jest to, że jestem strasznie wyszczekana. Z długim jęzorem. A tyranie innych mam już we krwi. To spostrzeżenia mojej przyjaciółki, jak i moje własne. Widocznie mamy nawet podobne zdanie na temat mojego temperamentu. Bo jak inaczej można zinterpretować tekst mojego "kolegi" :" Powiem coś ciekawego, ale jak mnie nie zgasisz"? Przez to, jak i wiele innych zdarzeń, próbuję chociaż trochę powstrzymywać swoje odzywki, które często sprawiają, że ludzie zwykle nie wiedzą co powiedzieć. To smutne, bo nawet przyjaciołom serwuję takie piwo, a oni , aby być blisko mnie, muszą to wypić. A wszystko zaczęło się w gimnazjum... Ale po prostu brak mi słów, bo jakże inaczej można zareagować na zaczepki typu "laska Kamila", jak nie za pomocą krótkiej wypowiedzi, czy ten ktoś mi zazdrości, czy może on/ona z nim chodzi? Sorry, memory, ale ja nawet nie chodzę z Kamilem. A skąd to durne coś się wzięło? No, zgadnijcie. Bo moje przyjaciółka powiedziała mu, że mi się podoba. Ale wbrew wszystkiemu to nie jest piekło. Co jak co, ale widocznie chłopcy w tym wieku są na poziomie zafajdanej pieluchy intelektualnej i po prostu, aby się zabawić wykorzystują najsłabsze lub najsilniejsze ogniwo... Tym bardziej, że ofiarą zakochania pewnego chłopaka jest moja przyjaciółka. I na nią również wołają podobnie. Więc czyżbym ja była tym najsilniejszym ogniwem, a ona najsłabszym? Bo tak to wygląda. Gram silną. W ogóle wszystkie kobiety grają silne, a silniejsze tym bardziej, im bardziej są słabsze...
 Mam cięty język, ale na ogół on się przydaje. Więc jeśli chcesz, aby ktoś się od Ciebie odczepił po prostu wyjedź mu z jakąś odzwyką. Tylko nie rób tego na siłę. Są dwie grupy ludzi zważywszy na tą cechę. Ci, którzy umieją ostro zapyskować i ci, którzy tego nie potrafią. Bo jak już mówiłam najważniejsze jest to, aby mimo wszystko pozostać sobą. Nie grać nikogo . Po prosu nie popełniać mojego błędu.
 A ta na marginesie. Zauważyłam, że na blog zagląda coraz większa ilość osób. Bardzo mnie to cieszy. Chciałabym, albo inaczej... Prosiłabym, aby te "niewidki" również komentowały. Oczywiście, jeśli je zaciekawię ;) .
 Zaraz do szkoły, ale chcę tam iść. Tak, teraz zapewne patrzysz na monitor z miną typu "WTF?" i dziwisz się, że na świecie jest jeszcze chociaż jedna osoba, która lubi chodzić do szkoły. Ale to nie wygląda tak jak myślisz. Idę do szkoły tylko dla Przyjaciół i dla Niego. Po prostu potrzebuję jego widoku, nawet jeżeli nie rozmawiamy. Ale dla mnie to dziwne nie jest... W ogóle zastanawiam się  nad błędami ostatnio popełnionymi w moim życiu. Mam wrażenie, ze wczoraj źle zrobiłam mówiąc pewnej osobie, że podoba się mojej Przyjaciółce. Ale zrobiłam to przede wszystkim dla jej dobra! Nie umiem patrzeć, jak ktoś przeżywa to samo co ja...

wtorek, 21 lutego 2012

004 - " To jest nasz świat - nie chcę w nim świadków"

 Ojeju. Zimno mi. Jestem ciekawa czy w ogóle jestem w posiadaniu palców... A nie, zaraz. Przecież muszę mieć palce, aby nimi pisać. Chociażby tą notę. Wiecie co? Nieważne co się stanie - to się nie odstanie. Nie zmieniajcie decyzji, kij w to jaką podjęliście. Najważniejsze jest to, aby być sobą. Czaisz? Czasami tylko zmieniam status na GG na "niewidoczny", aby sprawdzić ile osób zrobi się dostępnych. Ta, nie jestem osobą najbardziej lubianą w szkole. Jestem popularna, fakt, no ale najbardziej lubiana to nie jestem. Może przez to, ze nie wdzięczę się do każdego chłopaka w szkole, albo nie zawsze daję przepisać zadanie domowe? Cóż taka jestem, a moich zasad nijak nie da się zagiąć. Na przykład jedna  z nich brzmi: Chłopak Twojej przyjaciółki, jest dla Ciebie nieosiągalny. Nie wiem jak bardzo jest przystojny, ale jest nieosiągalny. Nawet gdyby co, to musisz dać mu kosza. Kapiszi?
 A skoro mowa o miłości... Ona jest przereklamowana. Bo po co to komu? W sensie miłość szczęśliwa jest zajebista i tak dalej, no, ale ta nieszczęśliwa? Ludzie dajcie spokój. Miłość ma cieszyć, a nie ranić. Więc zakochaj się w chłopaku/ dziewczynie, która/y zakochał się w Tobie. I będzie happy end.
 Ale jednak co zrobić, gdy uczucia są nieodwzajemnione? Cóż, tutaj robi się niezły bigos. Miłość karze nam popełniać największe błędy. I nie żałuj ich. Sama jestem zakochana, ale ja nie stosuję się do tych rad... Gdyż... No właśnie, dlaczego? Czy jakiś terapeuta mi coś doradzi? Nawet niech do cholery przepisze lekarstwa, albo tabletki, ale ja chcę być szczęśliwa do jasnej ciasnej!
 Wszystko boli, piecze, kuje. A ja? A ja wciskam magiczny przycisk log out i na chwilę wylogowuję się z życia. Tak... Próbuję wyłączyć się z życia. Realnego, internetowego, towarzyskiego, rodzinnego. I dopiero jak poczujesz tęsknotę - możesz wrócić. Ani sekundy wcześniej! Wtedy cała cholerna terapia pójdzie na darmo.
 Zima. Śnieg. Mróz. Chcę się przytulić! Do kogokolwiek! Cholera. Ale na razie zostają mi tylko uściski Przyjaciół.
 Ale ja się tym nie zadowolę. U mnie walkę o miłość kończy tylko nokaut. Więc zadzieram głowę do góry i nie zważając na moją nadszarpniętą reputację brnę dalej w to gówno kochając idiotę. Cóż... Serce nie sługa i widocznie zazwyczaj ma swoje zdanie.
 Ogarnij to, kurde! Ja chcę TYLKO CIEBIE. Tu i teraz. Czaisz to? Bo jeśli wszystko inne zawiedzie rzucę w Ciebie kapslem od Tymbarka z napisem "Kocham Cię". WIĘC RUSZ TEN TYŁEK I CHODŹ MNIE TU PRZYTULIĆ I WYSZEPTAĆ, ZE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE. Zanim dobrze już nigdy nie będzie.
 Wyszła mi trochę dramaturgia, ale cholera to nie moja wina. To nie moja wina, że od pewnego czasu w moim życiu istnieje tylko On, łzy, kakao i cholerny sen. Nie moja wina. I jakoś nie wezmę tej winy na siebie. Mimo wszystko będę żyć dalej w tej głupiej klatce zbudowanej z uczuć i niespełnionych marzeń. Tak mimo wszystko...

poniedziałek, 20 lutego 2012

003 -" Idea jak dotąd - teraz stała się modą. Wszyscy kłamią, kradną, byle sobie dogodzić."


 Srututut paczka drutu. Wszystko się wali. A raczej mój malutki, zbudowany z klatki uczuć, wspomnień i niespełnionych marzeń świat. W sensie najbardziej chodzi o uczucia. Zaczynam myśleć, że chłopcy to cholerni egoiści mający swoje własne potrzeby na przodzie. Pójdą przed siebie nie zwracając uwagi na uczucia innych ludzi.
 To dziwne, jak ludzie zabiegani w swoim krótkim życiu, biegną za czymś czego tak naprawdę mieć nei będą mogli. Biegnąc tak nie zauważają małych radości. A to największe szczęście. W ogóle nie widzą jak mały smak kawałka chleba może cieszyć. Śmieszne. Biegną przed siebie, a na końcu stwierdzają, że to gówno nie było tego warte. Są tacy niezdecydowani. I odchodzą zniechęceni. Tylko, ze właśnie  wtedy jest już ZA PÓŹNO. Nie mają dokąd wracać. Bo jest tak, że albo nastolatki uciekły z domu, albo ojcowie zostawili swe rodziny w pogoni za pieniędzmi. Bo niby one szczęścia nie dają, ale lepiej jest płakać w srebrnym Porsche niż w przedziale kolejowym, prawda? Czasami warto się zatrzymać.
 Cholerni materialiści...
 W sumie momentami nie wiem czy śmiać się, czy płakać nad bezgraniczną głupotą ludzką. Ale idąc za radami Przyjaciółki doszłam do wniosku, że zawsze najlepiej się śmiać. Nawet z samego siebie. I właśnie to ludzie we mnie lubią. Mam dystans do samej siebie, potrafię przyznać się do popełnionego błędu, lub śmiać się ze swojego wypadku. To jest klucz do szczęścia. Szczęścia jednakże nieidealnego i niedoskonałego, a tym bardziej niekompletnego.
 Spróbujcie tak! Śmiejcie się sami z siebie. Nie żałujcie niczego co wywołało uśmiech. Trzymajcie się blisko wrogów. Przyjaciół szanujcie. Nie biegnijcie za miłością. Ona sama Was złapie, a Wy nawet nie zorientujecie się kiedy. Słuchajcie muzyki, wbrew wszystkiemu ona dużo wiary daje. Nie popadajcie w zadumę! Codziennie zapamiętuj chociaż jedno nowe słowo. Znajomość języków to w dzisiejszym zabieganym świecie podstawa. Naprawdę... Nie rozpamiętujcie niczego i nie "gdybajcie". Gdybanie to najgorsza rzecz pod słońcem. Często zastanawiamy się "co by było gdyby..." ktoś podjął inną decyzję. Ale pomyśl! Gdybyś wtedy postąpił inaczej mogłoby być gorzej, niże jest teraz. A że mogłoby być lepiej to już inna historia.
 Kończę, muszę coś zjeść. I przygotować się chociaż trochę na sprawdzian. I ogarnąć bałagan w mojej głowie. Pa.

niedziela, 19 lutego 2012

002 - "Dobrze wiesz kim jest ona - drapieżnik miejski."

Mhm. Już to trochę ogarnęłam, ale nie do końca. Pomęczę się trochę z html'em i może uda mi się stworzyć coś w miarę sensownego.
Wczoraj zbyt wiele nie napisałam - fakt, ale teraz chyba to nadrobię. Imię i wiek znacie, ale dopowiem jeszcze to, że piszę wiersze, blogi, teksty piosenek (napisałam dopiero pierwszy, ale smykała się trzyma)opowiadania, SMS'y ( jak każda nastolatka =]). A tutaj spróbuję pisać o ciekawych tematach. Może uda mi  się przepisać jakiś wiersz z "zeszytu". A Wy go ocenicie. SUROWO .
Wiara... Co jest z wiarą. Jakby ludzie naprawdę kochali Boga nie mściliby się na ludziach mających inne poglądy religijne od nich. Czyż nie? "Będę miłował bliźniego swego jak siebie samego." Czy to Wam coś nie mówi? Ale nie. Nie będę znęcać się nad osobami mającymi nawet te poglądy inne. Może i nie jestem idealna, ale wiem kiedy należy zamknąć dziób. A bynajmniej tak mi się wydaje... Cóż, zaraz do kościoła, więc raczej powinnam kończyć... Ale spokojnie, mnie się nie spieszy...
Ale tak na marginesie... Właśnie piszę opowiadanie z języka polskiego... Chcecie? ;>

sobota, 18 lutego 2012

001 - Okej . Ogarniamy nowy serwer.

 Ta... Wrona na kolejnym blogu. Postanowiłam przenieść się z onetu tutaj. Dlaczego? Cóż delikatnie mówiąc wkurzały mnie problemy technicznie ww. serwera. Cóż, jednak zupełnie nie rezygnuję z onetu. Jeszcze tam działam. A raczej myślę, że tam działam.
 Ogólnie to tak. Jestem Daria, mam 13 lat. A raczej 14, tylko, że rocznikowo ;). Ale Wam to chyba nie przeszkadza, prawda? W ogóle... Ogarnę bloga i wszystko będzie wyglądało coraz lepiej. Mam bynajmniej taką nadzieję. Przepraszam, że krótko, ale po tym tygodniu jestem chorobliwie zmęczona, naprawdę.
 Pa. =)