d

wtorek, 21 lutego 2012

004 - " To jest nasz świat - nie chcę w nim świadków"

 Ojeju. Zimno mi. Jestem ciekawa czy w ogóle jestem w posiadaniu palców... A nie, zaraz. Przecież muszę mieć palce, aby nimi pisać. Chociażby tą notę. Wiecie co? Nieważne co się stanie - to się nie odstanie. Nie zmieniajcie decyzji, kij w to jaką podjęliście. Najważniejsze jest to, aby być sobą. Czaisz? Czasami tylko zmieniam status na GG na "niewidoczny", aby sprawdzić ile osób zrobi się dostępnych. Ta, nie jestem osobą najbardziej lubianą w szkole. Jestem popularna, fakt, no ale najbardziej lubiana to nie jestem. Może przez to, ze nie wdzięczę się do każdego chłopaka w szkole, albo nie zawsze daję przepisać zadanie domowe? Cóż taka jestem, a moich zasad nijak nie da się zagiąć. Na przykład jedna  z nich brzmi: Chłopak Twojej przyjaciółki, jest dla Ciebie nieosiągalny. Nie wiem jak bardzo jest przystojny, ale jest nieosiągalny. Nawet gdyby co, to musisz dać mu kosza. Kapiszi?
 A skoro mowa o miłości... Ona jest przereklamowana. Bo po co to komu? W sensie miłość szczęśliwa jest zajebista i tak dalej, no, ale ta nieszczęśliwa? Ludzie dajcie spokój. Miłość ma cieszyć, a nie ranić. Więc zakochaj się w chłopaku/ dziewczynie, która/y zakochał się w Tobie. I będzie happy end.
 Ale jednak co zrobić, gdy uczucia są nieodwzajemnione? Cóż, tutaj robi się niezły bigos. Miłość karze nam popełniać największe błędy. I nie żałuj ich. Sama jestem zakochana, ale ja nie stosuję się do tych rad... Gdyż... No właśnie, dlaczego? Czy jakiś terapeuta mi coś doradzi? Nawet niech do cholery przepisze lekarstwa, albo tabletki, ale ja chcę być szczęśliwa do jasnej ciasnej!
 Wszystko boli, piecze, kuje. A ja? A ja wciskam magiczny przycisk log out i na chwilę wylogowuję się z życia. Tak... Próbuję wyłączyć się z życia. Realnego, internetowego, towarzyskiego, rodzinnego. I dopiero jak poczujesz tęsknotę - możesz wrócić. Ani sekundy wcześniej! Wtedy cała cholerna terapia pójdzie na darmo.
 Zima. Śnieg. Mróz. Chcę się przytulić! Do kogokolwiek! Cholera. Ale na razie zostają mi tylko uściski Przyjaciół.
 Ale ja się tym nie zadowolę. U mnie walkę o miłość kończy tylko nokaut. Więc zadzieram głowę do góry i nie zważając na moją nadszarpniętą reputację brnę dalej w to gówno kochając idiotę. Cóż... Serce nie sługa i widocznie zazwyczaj ma swoje zdanie.
 Ogarnij to, kurde! Ja chcę TYLKO CIEBIE. Tu i teraz. Czaisz to? Bo jeśli wszystko inne zawiedzie rzucę w Ciebie kapslem od Tymbarka z napisem "Kocham Cię". WIĘC RUSZ TEN TYŁEK I CHODŹ MNIE TU PRZYTULIĆ I WYSZEPTAĆ, ZE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE. Zanim dobrze już nigdy nie będzie.
 Wyszła mi trochę dramaturgia, ale cholera to nie moja wina. To nie moja wina, że od pewnego czasu w moim życiu istnieje tylko On, łzy, kakao i cholerny sen. Nie moja wina. I jakoś nie wezmę tej winy na siebie. Mimo wszystko będę żyć dalej w tej głupiej klatce zbudowanej z uczuć i niespełnionych marzeń. Tak mimo wszystko...

2 komentarze: